NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Wizyta św. Mikołaja z USA

Scenariusz jak w amerykańskim filmie. Są bohaterowie, którzy mają wyznaczony cel, mają marzenie. Niestety musi nastąpić zwrot akcji. Realizacja planów oddala się. Mija jednak trochę czasu i pojawia się bohater, który odmienia los członków Mustang Klub Polska.

Kolejnym krokiem (tutaj pierwszy krok [url=http://mustangklubpolska.natemat.pl/38201,budujemy-zabytkowego-forda-mustanga-na-tor]) w odbudowie zabytkowego Mustanga na tor było sprawdzenie silnika. Serce naszego staruszka to wysłużone V8 o pojemności 289 cali sześciennych (4,7L). Plan zakładał rozebranie silnika na części, wstępną ocenę stanu głównych podzespołów i wybór tych, które będziemy chcieli odzyskać, budując nasz wyścigowy motor.






W siedzibie V8 Motors pojawiło się około 10 klubowiczów, gotowych zmierzyć się z amerykańską technologią lat sześćdziesiątych. Silnik wjechał na wózku, wszyscy z wielkim zapałem zabrali się za rozkręcanie poszczególnych elementów „mechanicznego serca”. Niczym z chirurgiczną precyzją bardzo sprawnie odłączaliśmy gaźnik, kolektor dolotowy, pokrywy zaworów czy nawet głowicę. Panował wielki entuzjazm, wszystko idzie zgodnie z planem, nie ma uszkodzeń.





Trochę rozczarowały nas cylindry, gdyż wypełnione były wodą i rdzawym błotem. Co to dla klubowiczów... Planowaliśmy i tak ich remont. Emocje narastały, już planowaliśmy szybkie zakończenie pracy nad silnikiem. Cieszyliśmy się też z faktu, że nasza legenda będzie wyposażona w oryginalnie zamontowany w fabryce silnik... Nagle jeden z klubowiczów bardzo wymownie jęknął... To nie zapowiadało niczego pozytywnego... Wszyscy zwrócili swoje oczy w kierunku palca wskazującego odkrywcy... Plany co do silnika legły w gruzach... Dla wszystkich stało się jasne iż taki ubytek w jednym z cylindrów dyskwalifikuje silnik do dalszego użycia... Wcześniej tego nie zauważyliśmy gdyż błoto zasłoniło nam to uszkodzenie...



Kreatywność szybko wzięła górę nad bezsilnością i już mamy plan jak wykorzystać też ten stary wysłużony żeliwny blok z korzyścią dla projektu. Dowiecie się o tym niebawem.


Minęło kilka dni, spadł śnieg, wraz z rodzinami pojawiliśmy się w tym samym miejscu, aby kilka godzin spędzić w świątecznym klimacie. Wśród klubowiczów są samotni strzelcy, są rodzice i ich dzieci, koledzy, przyjaciele, mężowie, żony, narzeczone – jednym słowem wielka mustangowa rodzina. Każdy przywiózł ze sobą różnego rodzaju specjały: był barszcz, krokiety, pierogi, szarlotka... ehh. Dokładnie jak Wasze wczorajsze stoły...



Podczas wigilijnego spotkania nie może zabraknąć głównego bohatera. Przybył do nas sam św. Mikołaj, którego wizyta cieszyła przede wszystkim dojrzałych gości. Dlaczego? Chłopaki cieszyli się jak dzieci gdy po rozpakowaniu wielkiego prezentu wyłonił się „nowy” blok silnika!!!! Oczywiście używany silnik od innego Mustanga z lat sześćdziesiątych jednak w bardzo dobrym stanie. Hurrrrraaaaaaa!!!! Mamy silnik i możemy działać dalej!!!! Gość nie siedział z nami długo lecz wrócił do USA, gdzie musi uszczęśliwiać miliony fanów Mustanga.




Wszyscy członkowie Mustang Klub Polska składa Tobie świąteczne życzenia typowo motoryzacyjne: szerokich dróg, taniego paliwa, jak najmniej autostrad... płatnych. Jeśli marzysz o wyjątkowym aucie, to niech się spełni poprzez zakup Mustanga GT500. Życzymy też przekonania, które w naszym Klubie jest bardzo wyczuwalne, mianowicie, że NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH. Wszystkiego rodzinnego.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=3nc9dIS04BI[/youtube]

Trwa ładowanie komentarzy...